Przeziębienie, walizka, do której nie wiadomo czy wszystko uda się zmieścić i pogoda, która jak na tę porę roku, chyba nie mogła być już gorsza - oto moje prywatne demotywatory. Co prawda to już nic nie zmienia, jechać muszę (w końcu czekałam na to od kilku miesięcy i wpłaciłam 300 zł zaliczki...) i mimo wszystko... chcę!
Jadę tam trochę "z duszą na ramieniu". Pierwsza tak długa podróż pociągiem, która skończy się późnym wieczorem, miasto którego kompletnie nie znam (byłam we Wrocławiu tylko raz, 7 lat temu - w ZOO ;D), klasztor i grono nieznajomych osób, które spotkam na miejscu... Na szczęście są też rzeczy sprzyjające - jedziemy tam we trójkę i znalazł się ktoś, kto odbierze nas z dworca PKP i zawiezie na miejsce :)
O III. stopniu opinii słyszałam już kilka... "na nic nie ma czasu, naczynia zmywa się późno w nocy", "cały czas każą Ci chodzić w spódnicach", "w wolnym czasie każą Ci iść do kościoła i się modlić"... a także: "trójka to najlepsze rekolekcje!". Mam więc sporo do wyboru - oczywiście, chciałabym podpisać się pod ostatnią z przytoczonych przeze mnie wypowiedzi ;-) Mimo wszystko, staram się jechać tam z sercem otwartym, na to co będzie się działo i co Pan Bóg będzie chciał mi w tym czasie pokazać, czym obdarować i czym doświadczyć... Proszę więc o modlitewne wsparcie na ten czas, a ze swej strony, również postaram się pamiętać, o tych, którzy będą nas wszystkich tam wspierać :) Pierwsze wrażenia z rekolekcji, pojawią się po 18 września...
Dobrze, że jedziesz na "trójkę". To jest ważny etap formacji w Ruchu Światło-Życie, na którym niestety nie wszyscy się decydują. Faktycznie, może być intensywny, ale sam w sobie jest piękny, bo wraz z Maryją, Matką Kościoła poznaje się Kościół, który jest Matką, Kościół, którego jesteśmy "żywymi kamieniami", można odkryć swoje miejsce w jego Wspólnocie. Życzę Ci Bożego czasu. Zapewniam więc o duchowej jedności.
OdpowiedzUsuńWprawdzie byłam na "trójce" w Krakowie, a nie we Wrocławiu, ale te rekolekcje wspominam jako jedne z najlepszych w moim życiu! Wspaniałe doświadczenie Kościoła, wielości i różnorodności jego wspólnot. Owszem,mało czasu wolnego, ale za to ile nowych doświadczeń i wrażeń! Poza tym, możesz poznać oazowiczów z całej polski, dowiedzieć się jak działa oaza w różnych diecezjach. No i poznać Pana Boga trochę z innej strony (jeśli mogę to tak określić). Niech Ci Pan Bóg błogosławi na ten czas, co by był owocny i radosny! :] Marta
OdpowiedzUsuńOj, był bardzo owocny i radosny... ale o tym postaram się napisać w kolejnych notkach ;-)
OdpowiedzUsuń