wtorek, 24 sierpnia 2010

Dwie wątpliwości - dwie odpowiedzi.

Pan Bóg działa w naszym życiu na różne sposoby. Mniej lub bardziej dla nas czytelnie - przez Swoje Słowo, przez ludzi, przez wydarzenia... W czasie ostatnich rekolekcji bardzo jasno dał mi odpowiedź przez Swoje Słowo. W sposób, którego się nie spodziewałam.
Przede mną stały dwie decyzje - przyjęcie szkaplerza i włączenie się w Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Dwie decyzje napawające nadzieją... ale budzące też pewien niepokój. "Czy to właściwy moment? Czy podołam? Czy to na pewno moja droga?..." Na te pytania Pan Bóg bardzo szybko udzielił mi swojej odpowiedzi, dając mi podczas rozważania Słowa Bożego, dwa fragmenty, kilka dni przed podjęciem ostatecznych decyzji:
"Następnie przyodziałem cię wyszywaną szatą, obułem cię w trzewiki z miękkiej skórki, opasałem bisiorem i okryłem cię jedwabiem. Ozdobiłem cię klejnotami, włożyłem bransolety na twoje ręce i naszyjnik na twoją szyję." Ez 16, 10-11. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co oznacza(ł będzie) ten fragment. Jeszcze kilka minut przed nabożeństwem przyjęcia szkaplerza, moja decyzja nie była podjęta. Usłyszałam wtedy dwa słowa od kapłana, który miał przewodniczyć nabożeństwu: "Zaufaj Panu"... i tak też się stało. W czasie nabożeństwa czytane było zaś, następujące czytanie: "Ogromnie weselę się w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty(...)" Iz 61, 10-11.
Ktoś może powiedzieć, że te dwa fragmenty to przypadek... ktoś inny może nie zauważy w nich żadnej analogii. Dla mnie zaś, pierwszy fragment jest Bożym wołaniem, drugi zaś, odpowiedzią na to wołanie. Decyzja o przyjęciu szkaplerza stała się jasna - to nie tylko moja wola, lecz Wola Boża, którą pragnę przez to realizować.
I kolejna sytuacja... znów ten sam "schemat" działania Pana Boga. Kolejny fragment na modlitwie: Jezus przed Piłatem (nie pamiętam dokładnie, z której Ewangelii, dlatego nie cytuję). I znów: nabożeństwo Krucjaty, Ewangelia... a tam (jak pewnie wszyscy oazowicze, którzy w tym roku byli na rekolekcjach pamiętają): Jezus przed Piłatem. Znów nie jest to dokładnie to samo... inna Ewangelia... trochę inny fragment. Ale dla mnie - kolejny znak. Decyzja, która już prawie była podjęta - wiedziałam że chcę być członkiem Krucjaty. Nie wiedziałam tylko czy to już ten moment... Ale Pan pokazał mi, że to najwłaściwszy moment. Jako ciekawostkę, dodam że był to 27 lipca... rocznica mojego Chrztu Świętego :) O tym zorientowałam się chwilę przed zaniesieniem kartki z deklaracją (sprawdzając jeszcze czy wszystko dobrze wypełniłam ;-) co jeszcze bardziej dodało mi otuchy i pewności, że to odpowiedni czas :)
W tych dwóch momentach, Pan zadziałał dla mnie bardzo jasno i przejrzyście... taki sposób uznał widocznie za najlepszy - mi osobiście wtedy najpotrzebniejszy. Czasem jednak działa bardzo subtelnie, tak że trzeba się "napracować" aby Go dostrzec. Na dziś jednak, zostawiam te dwa przykłady - na świadectwo. Być może dla czyjegoś umocnienia ;-)
Chwała Panu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz