czwartek, 30 września 2010

Ewangelizacja w Lublinie

       Wczoraj ok. godz. 10:00, dostałam smsa z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu ewangelizacji w jednym z lubelskich gimnazjów. Ewangelizacja odbyła się dzisiaj. W pierwszej chwili nie wiedziałam czy się zgodzić... Jakiś czas temu rozważałam czy powinnam brać udział w ewangelizacji w gimnazjum znajdującym się na terenie naszej parafii, gdyż jak do tej pory z racji nauki w liceum, nie brałam udziału w poprzednich akcjach przeprowadzanych przez naszą wspólnotę. Z jednej strony, miałam ochotę wziąć w niej udział (tak chociażby dla "zdobycia doświadczenia"...), aczkolwiek zastanawiałam się czy wolą Bożą jest żebym w tym uczestniczyła. Zaczęły się pojawiać we mnie wątpliwości: czy może zamiast kogoś przybliżyć do Boga lub zachęcić do przyjścia na oazę to go zniechęcę, i tym podobne rozterki. Teraz, z perspektywy dzisiejszej ewangelizacji, wiem że w momencie pojawienia się we mnie tamtych wątpliwości, liczyłam nie na Boże działanie, lecz na własne siły (gdyż bez pomocy łaski, to ja nikogo nie mogę zaprowadzić do Boga, w końcu nie posiadam takich umiejętności i jeśli już "to nie ja działam, lecz działa we mnie Chrystus" ;-), co szatan próbował wykorzystać wprowadzając zamęt i zniechęcenie...
       Nie miałam wczoraj zbyt wiele czasu na zastanowienie jaką decyzję podjąć. Niedługo po smsie, kiedy zaczęłam "tłumaczyć" swoje wątpliwości odpisując osobie, która poprosiła mnie o tą pomoc, dostałam od tej osoby telefon i w głosie mojego rozmówcy, odczytałam to, że właściwie oni nie biorą za bardzo pod uwagę mojej decyzji odmownej... Stwierdziłam więc, że to jednak jest jakiś znak dla mnie i odpowiedź na moje poprzednie wątpliwości i że nie mogę zrezygnować, nawet jeśli miałoby mnie to sporo kosztować.
       Jadąc na tę ewangelizację, nie wiedziałam do końca co mam tam powiedzieć. Postanowiłam powierzyć to zadanie Duchowi Świętemu i Maryi. Miałam tylko plan co do tego, jaką animację zaprezentuję i na jej podstawie, miałam opowiedzieć o działaniu wspólnoty w życiu każdego człowieka, w życiu Kościoła - nie miałam jednak żadnego konkretnego planu tej wypowiedzi. Plan tak naprawdę zrodził się bardzo spontanicznie... Do animacji potrzebnych było mi kilka osób. W pierwszej klasie którą odwiedzaliśmy, zaprosiłam do siebie 8 osób i poprosiłam o wykonanie pewnej czynności. Jedna z osób, wykonała to w sposób nieco inny niż o to prosiłam i ku mojemu zdziwieniu... okazało się to niesamowitym przykładem funkcjonowania jednostki we wspólnocie, które potem mogłam rozwinąć (czego kompletnie się nie spodziewałam :D). To był dla mnie ewidentny znak Bożego działania :) Gdybym weszła na tę lekcję z gotowym, wyuczonym na pamięć tekstem do przedstawienia, na pewno nie wykorzystałabym tej sytuacji, zamykając się na to co sama sobie wcześniej zaplanowałam. Ta sytuacja pokazała mi, że Pan Bóg naprawdę może działać przeze mnie, w sposób jakiego się nie spodziewam - muszę Mu tylko na to pozwolić i zaufać.
       Może nieco mniej pozytywnym doświadczeniem (a właściwie spostrzeżeniem), okazała się świadomość religijna tych gimnazjalistów. Ogólnie bardzo pozytywnie zaskoczyli nas Ci uczniowie (jak i grono pedagogiczne!), tego podobno najlepszego publicznego gimnazjum w Lublinie, swoją postawą na lekcjach (z bardzo nielicznymi wyjątkami "łobuzerstwa" ;-) i tym, jak nieraz wręcz zatopieni byli w tym co mówiliśmy (ufam, że Pan Bóg mówił przez nas...). Kiedy jednak w którejś z klas, jakoś bardzo spontanicznie padło z naszej strony pytanie, czy wierzą w istnienie szatana, rozległo się w klasie równoległe "nie"... nie usłyszałam ŻADNEGO głosu na "tak". Faktem jest jednak, że sporo osób się nie odezwało... być może były to osoby niepewne, albo po prostu bały się ośmieszenia. Za to w jeszcze innej klasie, kolega który na każdej lekcji wspominał o istnieniu szatana w swojej kwestii, którą mówił, w pewnym momencie zgubił nieco wątek, przez co wyleciało mu to kompletnie z głowy. Jednak w trakcie animacji, którą prowadziłam zaraz po jego wypowiedzi, przypomniała mu o tym koleżanka, która również z nami przeprowadzała tę akcję ewangelizacyjną i po tej animacji, jeszcze na chwilę wrócił do głosu by o tym powiedzieć i zaraz potem oddać głos koleżance, która prezentowała po krótce już sam Ruch Światło-Życie, zapraszając do wspólnoty oazowej działającej przy tamtejszej parafii. Jak się później okazało, była to klasa, w której jako jedynej (!) pojawiły się po naszej wypowiedzi pytania nt. istnienia szatana, piekła, itd... Kiedy wyszliśmy już z tej sali, przypomniały mi się usłyszane kiedyś słowa, że: "największym zwycięstwem szatana jest to, że ludzie w niego nie wierzą", zaś kolega któremu wyleciała ta kwestia z głowy, stwierdził że to było ewidentne działanie złego, który nie chciał aby te dzieciaki (czy już młodzież ;-) się o nim dowiedziały. Na całe szczęście, to Pan Bóg kierował tą ewangelizacją i sądząc po reakcji naszych słuchaczy, ten czas kilku godzin spędzonych w tamtejszym gimnazjum, nie pozostanie bezowocny :)
       Dziękuję zatem wszystkim tym, którzy wspierali nas swoją modlitwą! I Chwała Panu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz