sobota, 2 października 2010

Studentka :D

I stało się ;D Od wczoraj, już jak najbardziej oficjalnie, jestem studentką I roku Finansów i Rachunkowości na Wydziale Ekonomicznym UMCS. Jak powiedział prorektor w trakcie uroczystej Immatrykulacji, na kierunku, który w chwili obecnej jest "perełką Uniwersytetu" ;D Tak więc zaczęło się miło, mam nadzieję, że dalej, nie będzie inaczej :)

A swoją drogą... wrócę jeszcze do opisywanej wcześniej ewangelizacji. Kiedy byliśmy już w ostatniej z odwiedzanych przez nas klas, katechetka skierowała w moją stronę pytanie, dlaczego akurat wydział ekonomiczny... powiedziała coś mniej więcej: "z jednej strony blisko Boga, a z drugiej ta ekonomia... czy to się ze sobą nie kłóci?". Przyznam szczerze, że przez chwilę poczułam się jak ten celnik Mateusz, który zasiadł przy jednym stole z Chrystusem, zaś faryzeusze pytali go dlaczego z nim jada. Otóż, na pewno nie każdy celnik był złodziejem, było to uogólnienie, które niestety odbijało się na tych uczciwych. Z drugiej zaś strony, ktoś mógłby stwierdzić, że kończąc taki kierunek, będę się zajmować głównie sprawami materialnymi, tzw "mamoną", a jak większość pewnie wie "nie można służyć Bogu i mamonie" (Łk 16, 13b). No właśnie. Ale czy takie studia i praca związana z finansami bądź rachunkowością, musi wiązać się z tym o czym mówi Chrystus w tym fragmencie Ewangelii? Myślę (a właściwie jestem pewna) że nie! Owszem, można przyjąć w takiej pracy postawę "nieuczciwego zarządcy", bądź celnika, który będzie wzbogacał się dzięki takiej pracy (chociaż nie wiem na ile do końca to jest możliwe, bądź czy faktycznie jest bardziej możliwe niż w jakimkolwiek innym zawodzie...). A samo zajmowanie się pieniędzmi... cóż... zajmujemy się nimi codziennie. Wszyscy. Nawet siostry zakonne, czy bracia/ojcowie, składający ślub ubóstwa - bo też muszą się za coś utrzymać... Samo więc dysponowanie, czy zarządzanie pieniędzmi, nie jest niczym oddalającym od Boga, a wręcz przeciwnie - myślę, że uczciwe zarządzanie pieniędzmi, może być dobrym świadectwem wobec tych, którzy wszystkich celników czy urzędników traktują jak złodziei. Kończąc już, dodam tylko, iż ufam że to Pan Bóg kieruje moimi drogami i że ten czas studiów, który jest przede mną, również jest w Jego planie ;-) A co będzie dalej? Póki co, ja jeszcze tego nie wiem... On pewnie już tak ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz